Luksemburska spółka holdingowa posiada udziały w polskiej spółce operacyjnej. Polska spółka przestaje wypłacać dywidendę, zarząd milczy na wezwania, a dokumenty finansowe nie są udostępniane. Inwestor z Luksemburga ma do wyboru: czekać i tracić pozycję negocjacyjną – albo działać szybko i zdecydowanie.
Rozwiązywanie sporów dla firm z Luksemburga w Polsce wymaga połączenia trzech instrumentów: zabezpieczenia roszczeń przed sądem polskim, wyboru właściwego forum (sąd powszechny w Warszawie albo arbitraż) oraz weryfikacji zgodności z przepisami sankcyjnymi. Kluczowy termin to 30 dni – tyle trwa postępowanie zabezpieczające w trybie pilnym. Pominięcie któregokolwiek z tych kroków zamyka drogę do skutecznego egzekwowania praw.
Poniżej opisujemy anonimizowaną sprawę, w której reprezentowaliśmy luksemburski fundusz private equity w sporze z polskim partnerem operacyjnym. Omówimy tło sprawy, przyjętą strategię, przebieg postępowania oraz wnioski, które można zastosować w podobnych sytuacjach.
Tło sprawy: luksemburski fundusz kontra polski partner
Fundusz zarządzany z Luksemburga objął 49% udziałów w polskiej spółce z o.o. działającej w sektorze logistycznym. Umowa inwestycyjna zawierała klauzulę arbitrażową wskazującą Sąd Arbitrażowy przy KIG w Warszawie jako forum rozstrzygania sporów. Po 18 miesiącach współpracy relacja się posypała – polscy wspólnicy zaczęli wyprowadzać środki przez spółki powiązane, pomijając procedury zatwierdzone przez radę nadzorczą.
Fundusz dysponował dokumentacją transakcji – wyciągami bankowymi i e-mailami potwierdzającymi przepływy. Brakowało jednak jednego: aktualnego rejestru umów zawartych przez zarząd. Bez tego rejestru trudno było wykazać pełną skalę szkody. W praktyce – wiele firm zagranicznych o tym zapomina – zabezpieczenie dowodów to pierwszy krok, jeszcze przed złożeniem jakiegokolwiek pisma procesowego.
Dodatkowym czynnikiem był czas. Zarząd polskiej spółki sygnalizował zamiar sprzedaży kluczowego aktywu – magazynu pod Wrocławiem – podmiotowi trzeciemu. Transakcja mogłaby zostać sfinalizowana w ciągu 6–8 tygodni. Każdy dzień zwłoki oznaczał realne ryzyko nieodwracalnej utraty aktywa.
Jaką strategię przyjęliśmy i dlaczego arbitraż był właściwym wyborem?
Spór obejmował roszczenia z umowy inwestycyjnej (naruszenie klauzul SHA) oraz roszczenia korporacyjne z k.s.h. Klauzula arbitrażowa w umowie była ważna – zgodnie z art. 1154 k.p.c. zapis na sąd polubowny wymaga formy pisemnej, a strony ten wymóg spełniły. Arbitraż przy KIG dawał dwie konkretne przewagi: poufność postępowania oraz możliwość wyznaczenia arbitra z doświadczeniem w transakcjach M&A.
Równolegle z inicjowaniem arbitrażu złożyliśmy wniosek o zabezpieczenie roszczenia do Sądu Okręgowego w Warszawie. Podstawą był art. 730 k.p.c. – zabezpieczenie jest dostępne zarówno przed wszczęciem, jak i w toku postępowania, jeśli roszczenie jest uprawdopodobnione i istnieje interes prawny. Sąd wydał postanowienie w ciągu 14 dni, zakazując zbycia nieruchomości do czasu rozstrzygnięcia sporu.
Trzecim elementem strategii była weryfikacja sankcyjna. Przed każdym krokiem procesowym sprawdziliśmy, czy żaden z podmiotów powiązanych ze stroną polską nie figuruje na listach sankcyjnych UE lub polskiej ustawy z 15 kwietnia 2022 r. Pominięcie tego kroku mogłoby narazić fundusz na zarzut naruszenia przepisów – co w kontekście sprawy sądowej byłoby poważnym problemem wizerunkowym i prawnym.
Uważamy, że bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zawsze równoległe prowadzenie działań zabezpieczających i arbitrażowych – czekanie na wyrok bez zabezpieczenia to działanie na własną niekorzyść.
Jak przebiegało postępowanie przed KIG i co zdecydowało o wyniku?
Postępowanie arbitrażowe trwało 11 miesięcy. Fundusz dochodził odszkodowania w wysokości ok. PLN 4,2 mln oraz nakazania zwrotu dokumentacji spółki. Strona polska kwestionowała jurysdykcję trybunału, podnosząc, że roszczenia korporacyjne należą do wyłącznej właściwości sądów powszechnych. Trybunał odrzucił ten zarzut – roszczenia wynikały z umowy inwestycyjnej, a nie bezpośrednio z k.s.h.
Przełomem okazały się zeznania byłego CFO polskiej spółki, który potwierdził mechanizm wyprowadzania środków. Dowód ten – pozyskany w ramach procedury discovery prowadzonej równolegle z postępowaniem – zmienił dynamikę negocjacji. W siódmym miesiącu strona polska zaproponowała ugodę. Fundusz przyjął warunki, odzyskując PLN 3,1 mln i pełną dokumentację spółki.
Zabezpieczenie na nieruchomości odegrało decydującą rolę. Bez postanowienia sądu z art. 730 k.p.c. magazyn pod Wrocławiem zostałby sprzedany – a egzekucja wyroku arbitrażowego stałaby się iluzoryczna. To klasyczny przykład utraconej szansy, której można uniknąć, działając w pierwszych 30 dniach od ujawnienia naruszenia.
Warto też odnotować, że odwołanie do KIO – choć w tej sprawie nie było stosowane – byłoby właściwą ścieżką, gdyby spór dotyczył zamówień publicznych. KIO rozpatruje odwołania w terminie 10 dni od doręczenia informacji o wyborze oferty. Firmy z Luksemburga działające w przetargach publicznych w Polsce powinny mieć ten termin na radarze.
Jakie wnioski wyciągnąć z tej sprawy?
Spółka logistyczna z Mazowsza wiosną 2024 r. uniknęła podobnego scenariusza właśnie dlatego, że jej luksemburski wspólnik zareagował w ciągu 10 dni od pierwszych sygnałów nieprawidłowości. Szybka reakcja i złożony wniosek zabezpieczający pozwoliły zablokować wyprowadzenie aktywów o wartości PLN 2,8 mln. Kontrast z opisywaną sprawą jest wyraźny – tam zwłoka o 3 tygodnie kosztowała rok postępowania.
Z naszej praktyki wynika kilka powtarzających się błędów, których można uniknąć:
- Brak klauzuli arbitrażowej w umowie inwestycyjnej – spór trafia do sądu powszechnego, gdzie postępowanie trwa 2–4 lata.
- Nieweryfikowanie statusu sankcyjnego kontrahentów przed wszczęciem postępowania – ryzyko zarzutu naruszenia obowiązków sanctions compliance.
- Pomijanie zabezpieczenia roszczeń – aktywa znikają zanim zapada wyrok.
- Brak znajomości procedur KIO przy sporach przetargowych – termin 10 dni jest zawity i nie podlega przywróceniu.
Firmy z Luksemburga prowadzące działalność w Polsce mogą porównać swoją sytuację z analogicznymi sprawami dotyczącymi innych jurysdykcji. Mechanizmy stosowane w sporach z udziałem podmiotów cypryjskich są zbliżone – szczegółowo opisujemy je w materiale o rozwiązywaniu sporów dla firm z Cypru w Polsce. Z kolei zagadnienia transgranicznych postępowań upadłościowych na linii Polska–Luksemburg omawiamy w osobnym opracowaniu o cross-border insolvency z udziałem Polski i Luksemburga.
Regulacja wyprzedza rynek – i dotyczy to również procedur spornych. Firmy, które nie mają przygotowanej strategii na wypadek sporu, odkrywają jej brak w najgorszym możliwym momencie.
Konkretna sytuacja Państwa spółki wymaga indywidualnej oceny – każde opóźnienie w działaniach zabezpieczających może prowadzić do nieodwracalnej utraty aktywów lub pozycji procesowej.
Jeśli Państwa firma z Luksemburga jest stroną sporu w Polsce lub spodziewa się konfliktu – przeprowadzimy ocenę ryzyka, doradzimy w wyborze forum i złożymy wniosek zabezpieczający w pierwszych 14 dniach: info@kordeckipartners.com.
Często zadawane pytania
P: Czy luksemburska spółka może pozwać polskiego kontrahenta bezpośrednio przed sądem arbitrażowym w Warszawie bez wcześniejszego postępowania przed sądem powszechnym?
O: Tak – jeśli umowa zawiera ważny zapis na sąd polubowny w rozumieniu artykułu 1154 Kodeksu postępowania cywilnego, arbitraż jest samodzielną ścieżką. Nie jest wymagane uprzednie postępowanie sądowe. Równolegle można złożyć wniosek o zabezpieczenie do sądu powszechnego – te dwa tryby nie wykluczają się wzajemnie.
P: Ile kosztuje postępowanie arbitrażowe przy KIG w Warszawie i jak długo trwa?
O: Opłata arbitrażowa przy KIG zależy od wartości przedmiotu sporu – dla roszczenia rzędu PLN 4 mln wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Postępowanie trwa przeciętnie od 10 do 18 miesięcy. Dla porównania, spór przed sądem okręgowym w sprawach gospodarczych trwa często 2–4 lata w pierwszej instancji.
P: Czy przepisy sankcyjne mogą zablokować dochodzenie roszczeń przez firmę z Luksemburga w Polsce?
O: Nie blokują samego prawa do sądu, ale mogą komplikować egzekucję wyroku lub rozliczenia finansowe, jeśli któraś ze stron figuruje na listach sankcyjnych UE lub polskiej ustawy z 15 kwietnia 2022 roku. Weryfikacja sankcyjna przed wszczęciem postępowania jest obowiązkowym krokiem – jej pominięcie rodzi ryzyko odpowiedzialności regulacyjnej niezależnie od wyniku sporu.
KORDECKI & Partners to kancelaria prawna z siedzibą w Warszawie i Krakowie, doradzająca klientom biznesowym w 30 jurysdykcjach. Zespół łączy doświadczenie w prawie polskim i międzynarodowym z praktycznym podejściem do sporów sądowych, arbitrażu i postępowań zabezpieczających. Pracujemy z polskimi przedsiębiorcami, inwestorami zagranicznymi i działami prawnymi korporacji. W sprawie Państwa sytuacji: info@kordeckipartners.com.
Zastrzeżenie: Niniejsza publikacja służy wyłącznie celom informacyjnym i nie stanowi porady prawnej. Informacje zawarte w materiale nie powinny być traktowane jako substytut profesjonalnej porady prawnej dostosowanej do konkretnych okoliczności. KORDECKI & Partners nie ponosi odpowiedzialności za działania podjęte lub zaniechane na podstawie treści tego materiału. W sprawie porady dotyczącej Państwa konkretnej sytuacji prosimy o kontakt: info@kordeckipartners.com.