Firma produkcyjna z Małopolski i jej zagraniczny partner technologiczny uzgodnili warunki współpracy w ciągu tygodnia. Umowę joint venture podpisali w miesiąc. Problemy zaczęły się po dwóch latach – gdy okazało się, że umowa wspólników nie reguluje ani wyjścia ze spółki, ani zasad podejmowania decyzji przy równym podziale udziałów. Sąd, KRS, koszty restrukturyzacji – wszystko to można było przewidzieć na etapie due diligence.

Joint venture w polskim prawie korporacyjnym nie posiada własnej definicji ustawowej. Najczęściej przyjmuje formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, regulowanej przez Kodeks spółek handlowych. Minimalne wymagania kapitałowe wynoszą 5 000 PLN zgodnie z art. 154 § 1 k.s.h. Brak precyzyjnej umowy wspólników oznacza, że spory między partnerami rozstrzyga k.s.h. – nie zawsze zgodnie z intencjami stron.

Poniżej wskazujemy trzy obszary, w których polskie prawo korporacyjne tworzy konkretne ryzyka dla struktur joint venture: wybór formy prawnej, pułapki umowy wspólników oraz odpowiedzialność zarządu. Każdy z nich wymaga działania – najlepiej przed podpisaniem jakiegokolwiek dokumentu.

Jaką formę prawną wybrać dla joint venture w Polsce?

Polskie prawo nie zna pojęcia „joint venture" jako odrębnego typu spółki. W praktyce M&A Polska partnerzy sięgają po trzy rozwiązania: sp. z o.o., spółkę akcyjną lub prostą spółkę akcyjną (P.S.A.). Każda forma niesie inne konsekwencje dla zarządzania, opodatkowania i wyjścia z inwestycji.

Sp. z o.o. to dominujący wybór. Minimalne wymagania wejścia są niskie – 5 000 PLN kapitału zakładowego na podstawie art. 154 § 1 k.s.h. Rejestracja przez system S24 możliwa jest w ciągu 24 godzin. KRS potwierdza wpis zazwyczaj w terminie 1–7 dni roboczych przy rejestracji elektronicznej. Spółka uzyskuje osobowość prawną, a wspólnicy co do zasady nie odpowiadają za jej zobowiązania – zgodnie z art. 151 § 1 k.s.h.

P.S.A. zyskuje popularność wśród projektów technologicznych i venture. Pozwala na wniesienie wkładu w postaci pracy lub usług, a akcje mogą mieć wartość 1 grosz. To rozwiązanie szczególnie atrakcyjne dla startupów i joint venture z komponentem IP. Spółka akcyjna pozostaje właściwa dla dużych projektów infrastrukturalnych lub gdy planowane jest późniejsze IPO.

Wybór formy determinuje też strukturę podatkową. Warto zestawić ją z alternatywami opisanymi w analizie fundacja rodzinna czy holding – która struktura pasuje – szczególnie gdy jeden ze wspólników jest osobą fizyczną planującą długoterminowe zaangażowanie kapitałowe.

  • Sp. z o.o. – elastyczna, tania w utrzymaniu, optymalna dla większości JV
  • P.S.A. – wkłady niepieniężne, akcje za pracę, brak minimalnego kapitału gotówkowego
  • S.A. – wymagana przy IPO, obligacjach publicznych lub regulowanych sektorach

Co musi zawierać umowa wspólników joint venture – i czego w niej nie może zabraknąć?

Umowa wspólników (shareholders' agreement) to dokument, który działa obok umowy spółki. K.s.h. reguluje minimum – resztę strony muszą ustalić same. W praktyce kancelaria prawna Warszawa widzi trzy kategorie błędów: brak klauzul deadlock, brak mechanizmów wyjścia oraz nieprecyzyjne zapisy o reprezentacji.

Deadlock – czyli pat decyzyjny przy równym podziale głosów – to najczęstszy powód sporów w strukturach 50/50. Bez klauzuli rozstrzygającej (np. Russian roulette, Texas shoot-out lub prawa do mianowania przewodniczącego z głosem rozstrzygającym) spółka może zostać sparaliżowana na miesiące. W skrajnych przypadkach jedynym wyjściem pozostaje sądowe rozwiązanie spółki.

Mechanizmy wyjścia to drugi krytyczny element. Prawo pierwokupu (right of first refusal), prawo przyciągnięcia (drag-along) i prawo przyłączenia (tag-along) muszą być precyzyjnie zdefiniowane – z terminami, metodologią wyceny i konsekwencjami naruszenia. Brak tych zapisów oznacza, że niechciany wspólnik może pozostać w spółce przez lata.

Trzecia pułapka dotyczy art. 210 § 1 k.s.h. Przy zawieraniu umów między spółką a jej członkiem zarządu spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników. Naruszenie tej zasady skutkuje nieważnością umowy. W joint venture, gdzie jeden ze wspólników deleguje swojego przedstawiciela do zarządu, ryzyko to jest szczególnie realne.

Spółka technologiczna z Mazowsza zawarła wiosną 2024 r. umowę licencyjną z własną spółką JV – podpisaną przez tego samego prezesa z obu stron. Umowa okazała się nieważna. Koszty renegocjacji i naprawy struktury przekroczyły 80 000 PLN.

Jakie ryzyki prawne grożą wspólnikom i zarządowi joint venture?

Odpowiedzialność w strukturze joint venture ma kilka warstw. Wspólnicy odpowiadają do wysokości wniesionych wkładów – to zasada. Zarząd odpowiada jednak znacznie szerzej, na podstawie art. 293 § 1 k.s.h., za szkodę wyrządzoną spółce działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem albo umową spółki.

Groźniejszy jest art. 299 § 1 k.s.h. Jeżeli egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. Odpowiedzialność ta jest osobista i nieograniczona. Dotyczy też zarządu delegowanego przez jednego ze wspólników – co w strukturach JV zdarza się często.

Równolegle działa art. 116 § 1 Ordynacji podatkowej. Zaległości podatkowe spółki mogą przejść na członków zarządu, jeśli egzekucja z majątku spółki okaże się nieskuteczna. Termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości wynosi 30 dni od momentu powstania stanu niewypłacalności – zgodnie z art. 21 ust. 1 Prawa upadłościowego. Przekroczenie tego terminu zamyka drogę do skutecznej obrony przed odpowiedzialnością osobistą.

Dla zagranicznych inwestorów wchodzących do polskiego JV jako wspólnicy mniejszościowi szczególne znaczenie ma due diligence struktury zarządczej. Delegowanie przedstawiciela do zarządu bez precyzyjnych zapisów umowy wspólników o zakresie jego uprawnień i obowiązkach sprawozdawczych to błąd, który może mieć nieodwracalne konsekwencje finansowe.

Jeśli planowane jest rozwiązanie struktury JV, warto zapoznać się z procedurą opisaną w materiale likwidacja sp. z o.o. – procedura i harmonogram – szczególnie w zakresie terminów i kolejności zaspokajania wierzycieli.

Lista kontrolna przed podpisaniem umowy JV:

  • Weryfikacja formy prawnej pod kątem struktury podatkowej i mechanizmów wyjścia
  • Klauzula deadlock z konkretnym mechanizmem rozstrzygającym
  • Prawa drag-along i tag-along z metodologią wyceny
  • Zgodność z art. 210 § 1 k.s.h. przy umowach z udziałem zarządu
  • Analiza progów odpowiedzialności zarządu i zabezpieczenia D&O

Konkretna sytuacja Państwa firmy – zwłaszcza gdy struktura JV obejmuje partnera zagranicznego lub aktywa o istotnej wartości – wymaga oceny przed podpisaniem dokumentów. Brak precyzyjnych zapisów umowy wspólników to ryzyko, którego skutki mogą być nieodwracalne i kosztowne w naprawie.

Jeśli Państwa spółka planuje zawiązanie joint venture lub weryfikuje istniejącą strukturę JV – przeprowadzimy due diligence umowy wspólników, ocenimy ryzyka zarządcze i przygotujemy rekomendacje: info@kordeckipartners.com.

Często zadawane pytania

P: Czy joint venture w Polsce musi mieć formę spółki?

O: Nie ma takiego wymogu. Joint venture może funkcjonować jako umowa konsorcjum bez tworzenia odrębnego podmiotu. W praktyce jednak forma spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest preferowana ze względu na ograniczenie odpowiedzialności wspólników i przejrzystość struktury dla KRS oraz kontrahentów. Umowa konsorcjum nie daje wspólnikom ochrony wynikającej z art. 151 § 1 Kodeksu spółek handlowych.

P: Ile czasu zajmuje rejestracja spółki JV w Polsce?

O: Rejestracja elektroniczna przez system S24 pozwala na wpis do KRS w ciągu 24 godzin od złożenia wniosku. Rejestracja w formie aktu notarialnego trwa zazwyczaj od 3 do 7 dni roboczych. Minimalny kapitał zakładowy wynosi 5 000 PLN zgodnie z artykułem 154 ustęp 1 Kodeksu spółek handlowych. Umowa wspólników może być zawarta równolegle z rejestracją, ale jej negocjacja zazwyczaj trwa znacznie dłużej niż sama rejestracja.

P: Czy zagraniczny inwestor może być wspólnikiem w polskiej spółce JV bez dodatkowych zezwoleń?

O: Co do zasady tak – inwestorzy z państw EOG mogą zakładać i przystępować do polskich spółek bez specjalnych zezwoleń. Inwestorzy spoza EOG mogą podlegać ograniczeniom przy nabywaniu nieruchomości lub udziałów w spółkach działających w sektorach strategicznych. Transakcje powyżej określonych progów podlegają kontroli koncentracji przez UOKiK. Każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny w ramach due diligence przed transakcją.

KORDECKI & Partners to kancelaria prawna z siedzibą w Warszawie i Krakowie, doradzająca klientom biznesowym w 30 jurysdykcjach. Zespół łączy doświadczenie w prawie polskim i międzynarodowym z praktycznym podejściem do transakcji M&A, struktur joint venture i prawa korporacyjnego. Pracujemy z polskimi przedsiębiorcami, inwestorami zagranicznymi i działami prawnymi korporacji. W sprawie Państwa sytuacji: info@kordeckipartners.com.

Zastrzeżenie: Niniejsza publikacja służy wyłącznie celom informacyjnym i nie stanowi porady prawnej. Informacje zawarte w materiale nie powinny być traktowane jako substytut profesjonalnej porady prawnej dostosowanej do konkretnych okoliczności. KORDECKI & Partners nie ponosi odpowiedzialności za działania podjęte lub zaniechane na podstawie treści tego materiału. W sprawie porady dotyczącej Państwa konkretnej sytuacji prosimy o kontakt: info@kordeckipartners.com.