Firma produkcyjna z Dolnego Śląska dostała wezwanie do zapłaty odszkodowania na kwotę 2,8 mln zł. Roszczenie skierowano bezpośrednio do dwóch członków zarządu – nie do spółki. Ubezpieczenie D&O pokryło koszty obrony i ostatecznie całe roszczenie. Bez polisy zarząd odpowiadałby majątkiem osobistym.
Ubezpieczenie D&O (Directors & Officers) chroni członków zarządu przed osobistą odpowiedzialnością majątkową za decyzje podjęte w toku zarządzania spółką. Podstawę roszczeń stanowi przede wszystkim artykuł 299 paragraf 1 Kodeksu spółek handlowych oraz artykuł 116 paragraf 1 Ordynacji podatkowej. Polisa nie eliminuje odpowiedzialności, ale pokrywa koszty obrony i ewentualne odszkodowania – często liczone w milionach złotych.
Ten materiał opisuje anonimizowaną sprawę z praktyki kancelarii. Pokazuje, jak działa D&O w polskich realiach, jakie pułapki czyhają przy zakupie polisy i co zarząd powinien sprawdzić przed podpisaniem umowy ubezpieczenia.
Tło sprawy – kiedy zarząd staje się pozwanym?
Spółka z branży produkcyjnej działała na Dolnym Śląsku od ponad dekady. Przychody przekraczały 40 mln zł rocznie. W 2023 roku kontrahent złożył pozew, twierdząc, że zarząd celowo opóźnił płatności, by zyskać czas na restrukturyzację. Powód zażądał odszkodowania od członków zarządu osobiście – powołując się wprost na art. 299 § 1 k.s.h.
Mechanizm jest prosty. Jeśli egzekucja z majątku spółki okazuje się bezskuteczna, wierzyciel może sięgnąć po majątek prywatny członków zarządu. KRS potwierdza skład zarządu – i to właśnie te osoby stają przed sądem. W praktyce zarząd często dowiaduje się o roszczeniu dopiero z odpisu pozwu.
Drugi filar odpowiedzialności to podatki. Zgodnie z art. 116 § 1 Ordynacji podatkowej, za zaległości podatkowe spółki odpowiadają solidarnie członkowie zarządu – całym swoim majątkiem. KAS (Krajowa Administracja Skarbowa) może wszcząć egzekucję wobec prezesa nawet po jego odwołaniu, jeśli zaległości powstały w czasie jego kadencji. Więcej o tym mechanizmie piszemy w artykule odpowiedzialność za zaległości podatkowe – art. 116 Ordynacji.
W omawianej sprawie spółka była wypłacalna – ale wierzyciel i tak pozwał zarząd osobiście. To legalne i coraz częstsze. Ubezpieczenie D&O okazało się jedyną realną ochroną.
Jaka strategia obrony zadziałała i co zadecydowało o wyniku?
Kluczowe były trzy elementy. Po pierwsze – polisa D&O obejmowała koszty obrony prawnej od pierwszego dnia. Ubezpieczyciel wyznaczył limit 500 tys. zł na koszty procesowe. Zarząd nie musiał angażować własnych środków na adwokatów i biegłych.
Po drugie – zakres polisy obejmował roszczenia z tytułu „wrongful act", czyli działań lub zaniechań podjętych w dobrej wierze, które jednak wyrządziły szkodę. Powód nie zdołał wykazać winy umyślnej. To przesądziło o tym, że ubezpieczyciel nie odmówił ochrony na podstawie klauzuli wyłączającej czyny umyślne.
Po trzecie – zarząd złożył wniosek restrukturyzacyjny w odpowiednim czasie. Zgodnie z art. 21 ust. 1 Prawa upadłościowego, dłużnik ma 30 dni od momentu powstania stanu niewypłacalności na złożenie wniosku. Terminowe działanie stanowiło jeden z dowodów należytej staranności zarządu – co wzmocniło linię obrony.
Sprawa zakończyła się ugodą. Ubezpieczyciel wypłacił 1,4 mln zł. Zarząd nie wyłożył ani złotówki z prywatnego majątku. Bez polisy – scenariusz byłby diametralnie inny.
Jakie błędy przy zakupie D&O mogą pozbawić ochrony?
Polisa D&O to nie automatyczna tarcza. Rynek ubezpieczeń oferuje produkty różniące się zakresem ochrony w sposób, który nie jest widoczny na pierwszy rzut oka. W praktyce – wiele zarządów kupuje polisę i nie czyta OWU.
Najczęstsze pułapki to:
- Klauzula „claims made" – polisa pokrywa tylko roszczenia zgłoszone w okresie ubezpieczenia, nie w momencie zdarzenia. Zmiana ubezpieczyciela bez zachowania ciągłości oznacza lukę w ochronie.
- Wyłączenia za czyny umyślne i działanie na szkodę spółki – ubezpieczyciel odmówi ochrony, jeśli zarząd działał świadomie na niekorzyść wierzycieli.
- Brak pokrycia kosztów obrony karnej – część polis nie obejmuje postępowań karnych gospodarczych, które coraz częściej towarzyszą sporom cywilnym.
- Limit sumy gwarancyjnej nieadekwatny do skali działalności – polisa na 1 mln zł w spółce obracającej 50 mln zł rocznie to za mało.
Dodatkowe ryzyko pojawia się przy restrukturyzacji. Procedura pre-pack (przygotowana likwidacja) i postępowanie sanacyjne generują roszczenia ze strony wierzycieli, którzy czują się pokrzywdzeni. Ubezpieczenie powinno wyraźnie obejmować roszczenia związane z restrukturyzacją i upadłością – nie wszystkie polisy to robią.
Warto też pamiętać, że odpowiedzialność członków zarządu nie kończy się z chwilą odwołania. Roszczenia z art. 299 § 1 k.s.h. mogą dotyczyć decyzji sprzed lat. Polisa powinna zapewniać ochronę retroaktywną – najlepiej bez ograniczenia daty wstecznej.
Wnioski dla polskiego zarządu – lista kontrolna
Opisana sprawa pokazuje, że D&O działa – ale tylko wtedy, gdy polisa jest właściwie skonstruowana i zarząd rozumie jej zakres. Samo posiadanie ubezpieczenia nie wystarczy. Liczy się to, co jest w umowie.
Przed podpisaniem lub odnowieniem polisy D&O sprawdź:
- Czy zakres obejmuje roszczenia z art. 299 k.s.h. i art. 116 Ordynacji podatkowej?
- Czy polisa pokrywa koszty obrony w postępowaniach karnych gospodarczych?
- Jaki jest limit sumy gwarancyjnej i czy odpowiada skali ryzyka spółki?
- Czy istnieje ochrona retroaktywna dla byłych członków zarządu?
- Czy zakres obejmuje roszczenia związane z restrukturyzacją i pre-pack?
Spółki zatrudniające pracowników z zagranicy powinny dodatkowo sprawdzić, czy polisa obejmuje roszczenia wynikające z przepisów innych jurysdykcji. Kwestie zatrudnienia – w tym progi dla pracowników wysoko wykwalifikowanych – opisujemy w artykule EU Blue Card w Polsce – nowe progi na 2026 rok.
Ubezpieczenie D&O to jeden element systemu ochrony zarządu. Równie ważne jest terminowe reagowanie na sygnały niewypłacalności, dokumentowanie procesu decyzyjnego i znajomość ustawowych przesłanek ekskulpacji z art. 299 § 2 k.s.h. Zarząd, który potrafi wykazać, że złożył wniosek restrukturyzacyjny lub upadłościowy w terminie 30 dni, ma realną szansę na uwolnienie się od odpowiedzialności – niezależnie od polisy.
Firma IT z Małopolski wiosną 2024 roku stanęła przed podobnym problemem – roszczenie wspólnika mniejszościowego skierowane do prezesa zarządu osobiście. Polisa D&O obejmowała jednak wyłącznie roszczenia wierzycieli zewnętrznych. Roszczenia wspólników były wyłączone. Prezes poniósł koszty obrony z własnej kieszeni.
Konkretna sytuacja Państwa spółki wymaga oceny, czy posiadana polisa D&O faktycznie chroni przed najpoważniejszymi ryzykami. Brak właściwego zakresu ubezpieczenia może mieć nieodwracalne konsekwencje dla majątku osobistego członków zarządu.
Jeśli Państwa spółka prowadzi restrukturyzację, stoi przed ryzykiem roszczeń z art. 299 k.s.h. lub planuje przegląd polisy D&O – przeprowadzimy analizę zakresu ochrony i wskażemy luki: info@kordeckipartners.com.
Często zadawane pytania
P: Czy ubezpieczenie D&O chroni przed odpowiedzialnością podatkową zarządu?
O: Dobra polisa D&O może obejmować koszty obrony w postępowaniach prowadzonych przez KAS na podstawie artykułu 116 paragrafu 1 Ordynacji podatkowej. Jednak sama odpowiedzialność podatkowa – czyli obowiązek zapłaty zaległości – nie jest co do zasady ubezpieczalna. Polisa pokrywa koszty prawne i ewentualne odszkodowania cywilne, nie zaś samą kwotę zaległości podatkowych. Zakres ochrony należy każdorazowo weryfikować w OWU.
P: Czy były członek zarządu może skorzystać z polisy D&O po odwołaniu?
O: Tak – pod warunkiem, że polisa zawiera ochronę retroaktywną i że roszczenie zostało zgłoszone w okresie ubezpieczenia (klauzula „claims made"). Jeśli spółka zmieniła ubezpieczyciela bez zachowania ciągłości lub bez wykupienia „tail coverage", były członek zarządu może pozostać bez ochrony. To jeden z najczęściej pomijanych problemów przy odnawianiu polis.
P: Ile kosztuje ubezpieczenie D&O dla średniej spółki w Polsce?
O: Składka zależy od wielu czynników – przychodów spółki, branży, historii roszczeń i wybranego zakresu. Dla spółki z przychodem 20–50 mln zł roczna składka wynosi zazwyczaj od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Suma gwarancyjna powinna odpowiadać co najmniej dwukrotności rocznych przychodów – zbyt niski limit to najczęstszy błąd przy zakupie polisy.
O kancelarii: KORDECKI & Partners to kancelaria prawna z siedzibą w Warszawie i Krakowie, doradzająca klientom biznesowym w 30 jurysdykcjach. Zespół łączy doświadczenie w prawie polskim i międzynarodowym z praktycznym podejściem do restrukturyzacji, upadłości i ochrony zarządu przed odpowiedzialnością osobistą. Pracujemy z polskimi przedsiębiorcami, inwestorami zagranicznymi i działami prawnymi korporacji. W sprawie Państwa sytuacji: info@kordeckipartners.com.
Autor: Marcin Stolarz specjalizuje się w restrukturyzacji, prawie upadłościowym i obronie w sprawach karnych gospodarczych.
Zastrzeżenie: Niniejsza publikacja służy wyłącznie celom informacyjnym i nie stanowi porady prawnej. Informacje zawarte w materiale nie powinny być traktowane jako substytut profesjonalnej porady prawnej dostosowanej do konkretnych okoliczności. KORDECKI & Partners nie ponosi odpowiedzialności za działania podjęte lub zaniechane na podstawie treści tego materiału. W sprawie porady dotyczącej Państwa konkretnej sytuacji prosimy o kontakt: info@kordeckipartners.com.